Zgłosił kradzież, której nie było - Aktualności - KRP II – Mokotów, Ursynów, Wilanów

Aktualności

Zgłosił kradzież, której nie było

Data publikacji 17.11.2020

Ursynowscy kryminalni zatrzymali 37-latka podejrzanego o zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie oraz składanie fałszywych zeznań. Mężczyzna miesiąc wcześniej zawiadomił policjantów, że padł ofiarą przestępstwa, w wyniku którego skradziono mu markowego smartfona z kartą SIM. Miał zamiar złożyć wniosek o wypłatę odszkodowania u ubezpieczyciela, kiedy sprawa ucichnie. Tymczasem użytkował aparat, myśląc, że nikt się nie domyśli. Przeliczył się. Policjanci odkryli jego plan i zabezpieczyli smarfona, który nigdy nie został skradziony. Teraz mężczyźnie grozi kara nawet 8 lat więzienia.

Po zawiadomieniu o kradzieży smartfona sprawą zajęli się kryminalni. Dokładnie przeanalizowali zeznania pokrzywdzonego, co do sposobu, miejsca i czasu popełnienia przestępstwa. Nie do końca wszystko im pasowało, dlatego też nie wykluczali hipotezy, że do przestępstwa mogło w ogóle nie dojść. W trakcie trwającego dochodzenia zaczęły pojawiać się okoliczności coraz bardziej wskazujące na to, że zgłoszenie mogło być fałszywe. Po zebraniu wystarczających dowodów funkcjonariusze złożyli wizytę zgłaszającemu.
Po przedstawieniu powodu wizyty 37-latek próbował ich zakrzyczeć. Podkreślał, że ich przypuszczenia są absurdalne, tak samo, jak ich postępowanie. Jego arogancja oraz pewność siebie nie przeszkodziła policjantom w znalezieniu dowodu, który pozbawił go argumentów, że ich działania są słuszne.
W trakcie przeszukania mieszkania policjanci znaleźli rzekomo skradziony telefon. Leżał na stoliku nocnym w sypialni podejrzanego mężczyzny. Cechy i numery fabryczne aparatu były tożsame z tym, którego kradzież zgłoszono.
W świetle tych okoliczności mężczyzna przyznał się, że zawiadomił o przestępstwie, które nie zaistniało i złożył fałszywe zeznania, ponieważ miał zamiar ubiegać się o wypłatę odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej, ale jeszcze nie złożył wniosku.
Podejrzany trafił do policyjnego aresztu. Po czym usłyszał zarzuty, za które teraz sąd może go skazać nawet na 8 lat więzienia.

podkom. Robert Koniuszy