Aktualności

Zatrzymany podejrzany o kradzież laptopów z biur

Data publikacji 17.03.2020

Mokotowscy policjanci z wydziału zajmującego się ściganiem przestępstw przeciwko mieniu zatrzymali podejrzanego o kradzież ośmiu laptopów wartych około 20.000 zł. Mężczyzna wiedział jak wejść do biur i wynieść z nich drogi sprzęt, ponieważ wcześniej pracował w serwisie sprzątającym te korporacje. Dwa przenośne komputery funkcjonariusze znaleźli w wynajmowanym przez niego pokoju na warszawskim Grochowie. Kolejne dwa odzyskali z lombardów. 51-latek już usłyszał zarzuty, do których się przyznał. Grozi mu kara do 5 lat więzienia.

Jak ustalili policjanci, mężczyzna wcześniej był zatrudniony w serwisie sprzątającym biura w korporacjach na warszawskim Mokotowie. Praca jednak nie koniecznie mu się podobała. Myślał raczej o szybszym zarobku. Każdego dnia widział na biurkach pracowników jednego z banków drogie laptopy. Pomyślał więc, że będzie je zabierał i sprzedawał w komisach albo lombardach. Proceder rozpoczął w styczniu br. Wiedział jak się dostać do biurowca i jak wynieść sprzęt z biura. Łącznie dopuścił się aż ośmiu kradzieży.
Po zawiadomieniu pokrzywdzonej spółki sprawą zajęli się śledczy oraz operacyjni z wydziału do zwalczania przestępczości przeciwko mieniu. W trakcie czynności policjanci ustalili, że za sprawą stoi 51-latek. Mężczyzna prowadził migracyjny tryb życia. Nie był nigdzie zameldowany, nawet tymczasowo. Funkcjonariusze dowiedzieli się, że może on wynajmować pokój w sutenerze na warszawskim Grochowie i że zatrudnił się jako konserwator w pobliskiej szkole.

Kiedy policjanci postanowili go odwiedzić w mieszkaniu, drzwi były zamknięte. Namierzyli go jednak koło budynku, w którym pracował. Mężczyzna został zatrzymany. Podczas przeszukania jego pokoju operacyjni ujawnili dwa laptopy. W tym jeden częściowo zdemontowany. Podejrzany przyznał się policjantom, że dwa komputery spieniężył w lombardach, a pozostałe sprzedał przypadkowo napotkanym osobom. Funkcjonariusze pojechali do wskazanych lombardów i zabezpieczyli kradzione urządzenia. Mężczyzna trafił do policyjnej celi. Następnego dnia usłyszał zarzuty, za które teraz sąd może go skazać nawet na 5 lat więzienia.

asp. szt. Robert Koniuszy/jf

Powrót na górę strony