Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

Bił pięściami gryzł i kopał, żeby zabrać telefoniczny

Data publikacji 29.01.2020

Mokotowscy policjanci zatrzymali 28-letniego obywatela Ukrainy podejrzanego o rozbój. Mężczyzna zaatakował na ulicy pokrzywdzonego, próbując siłą wyrwać mu markowego smartfona wartego około 5000 złotych. Nie udało mu się tego osiągnąć, gdyż z pomocą przyszli przechodnie oraz dzielnicowi. Podejrzany tłumaczył się, że chciał zatelefonować na pogotowie, ponieważ źle się czuł. Wezwani przez policjantów ratownicy medyczni stwierdzili jednak, że jest jest zdrowy. Napastnik został zatrzymany. Następnego dnia usłyszał zarzuty, za które może spędzić 12 lat w więzieniu. Sąd postanowił o jego tymczasowym aresztowaniu.

Jak ustalili policjanci, kwadrans po 21:00 na ul. Czerniakowskiej na warszawskim Mokotowie do jednego z mężczyzn stojącego na chodniku i rozmawiającego przez telefon podszedł 28-latek i zapytał się, czy może z jego aparatu zatelefonować na pogotowie, ponieważ źle się czuje. Nie wyglądał na człowieka, któremu cokolwiek dolega. Właściciel smartfona powiedział, że właśnie mu się rozładowała bateria i nie da się w tej chwili nigdzie zatelefonować.

Wówczas napastnik próbował wyrwać mu telefon siłą. Wywrócił pokrzywdzonego na chodnik i zaczął go bić pięściami po głowie, kopać i gryźć w dłonie. Widząc, co się dzieje z pomocą pokrzywdzonemu podbiegał kobieta przechodząca chodnikiem, a za nią mężczyzna. Próbowali odciągnąć rozwścieczonego napastnika.

Po chwili na miejsce przybiegli dzielnicowi, którzy wykonywali czynności służbowe w pobliżu. Mundurowi obezwładnili 28-latka. Zatrzymany mężczyzna tłumaczył się, że pracuje w restauracji i jego współpracownicy musieli mu dosypać czegoś do jedzenia. Źle się poczuł, kiedy wyszedł z pracy i gdy zauważył mężczyznę, który rozmawia przez telefon, chciał skorzystać z jego aparatu, ale ten mu odmówił pomocy. Doszło więc między nimi do szarpaniny. Podejrzany w trakcie interwencji cały czas powtarzał, że źle się czuje. Żądał zbadania go przez lekarza. Wezwani na miejsce ratownicy zbadali go i nie stwierdzili, żeby cokolwiek mu dolegało. Mężczyzna został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie.

Następnego dnia usłyszał prokuratorskie zarzuty dopuszczenia się rozboju, za które teraz może zostać skazany na 12 lat więzienia. Na wniosek policjantów i prokuratora sąd zastosował wobec niego miesięczny areszt.

asp. szt. Robert Koniuszy/ea