Aktualności

Do Polski przyjechały specjalnie w celu kradzieży kieszonkowych

Data publikacji 15.01.2020

Mokotowscy wywiadowcy zatrzymali dwie 32-latki, które dopuściły się kradzieży portfela z dokumentami i pieniędzmi 25-letniej klientki jednego ze sklepów odzieżowych w galerii handlowej. Podejrzanie zachowujące się kobiety zauważyli pracownicy sklepu. O wszystkim powiadomili policjantów, którzy na podstawie rysopisów ustalili kobiety i odzyskali pieniądze pokrzywdzonej. Obie trafiły do policyjnych cel. Następnego dnia usłyszały zarzuty, za które teraz sąd może je skazać na kary do 5 lat więzienia.

Policjanci zostali wezwani do jednej z mokotowskich galerii kilka minut przed 17:00. Mając informację, że dwie kobiety, prawdopodobnie narodowości bułgarskiej, ubrane w jasne płaszcze, dopuściły się kradzieży portfela z pieniędzmi jednej z klientek sklepu odzieżowego, ruszyli na ich poszukiwanie. Osoby zbliżone do podanych opisów policjanci napotkali w jednym z pasaży centrum handlowego.

Po przedstawieniu podstaw do legitymowania funkcjonariusze sprawdzili przenoszony przez kobiety bagaż podręczny. Nie znaleźli tam portfela. Podczas czynności, jedna z podejrzanych wyjęła spod bluzki gotówkę, informując, że są to pieniądze z portfela, który ukradły przed kilkoma minutami. Nie potrafiły wskazać, gdzie porzuciły resztę rzeczy. Kobiety wyjaśniły, że przyjechały do Polski około 4:00 nad ranem w określonym celu.

Obie zostały zatrzymane i przekazane innej załodze radiowozu, która przewiozła je do policyjnego aresztu.

Pokrzywdzona oczekująca na mundurowych w sklepie powiedziała, że nawet nie czuła, że została okradziona. Co prawda zauważyła w pobliżu siebie dwie kobiety, które oglądały jakieś rzeczy, ale nie przypuszczała, że mogłyby one dopuścić się czegoś takiego. O tym, że mogła stać się ofiarą kradzieży, dowiedziała się od pracownicy sklepu, która zauważyła podejrzane zachowanie kobiet na sklepowym monitoringu. Zabezpieczone przez policjantów pieniądze wróciły pokrzywdzonej.

Następnego dnia obie podejrzane w obecności biegłego tłumacza usłyszały zarzuty, za które teraz sąd może je skazać na 5 lat więzienia.

asp. szt. Robert Koniuszy/ea