Aktualności

Zamiast oddać znalezione kluczyki zabrał i sprzedał samochód

Data publikacji 03.07.2019

Ursynowscy operacyjni pracujący nad sprawą kradzieży volkswagena transportera ustalili, że przestępstwa dopuścił się 22-letni mieszkaniec Białegostoku. Funkcjonariusze zatrzymali go w miejscu zamieszkania i odzyskali auto, które sprzedał dzień wcześniej. Ponadto w jego zabezpieczonym smartfonie ujawnili zdjęcia elektronarzędzi oraz korespondencję dotyczącą ich sprzedaży. Okazało się, że sprzęt wart 12.000 zł. Również pochodzi z przestępstwa. Zatrzymany usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem, za które może spędzić nawet 10 lat w więzieniu.

Kiedy policjanci otrzymali zawiadomienie o kradzieży furgonetki zaparkowanej przy jednej z ulic na warszawskim Ursynowie, od razu zajęli się sprawą. Trop doprowadził ich do 22-latka zamieszkującego na stałe w Białymstoku. Mężczyzna przez krótki czas przebywał w okolicy, w której zginał samochód. Po operacyjnych ustaleniach dotyczących m.in. jego miejsca zamieszkania funkcjonariusze złożyli mu wizytę. 22-latek był bardzo zaskoczony, że policjanci z Ursynowa znaleźli go w jego mieście. Po wyjaśnieniu mu celu wizyty mężczyzna przyznał, że znalazł kluczyki od volkswagena na chodniku. Postanowił więc ukraść samochód i znaleźć na niego kupca. Furgonetką dotarł do swojego miejsca zamieszkania. Dzień przez wizytą operacyjnych sprzedał ją znajomemu. Początkowo nie chciał wskazać miejsca, gdzie znajduje się samochód, jednak w toku dalszych czynności pokazał policjantom posesję, na której on stał. Funkcjonariusze zabezpieczyli auto, w którym dodatkowo znajdował się paszport i inne dokumenty pokrzywdzonego.
Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do warszawy. Pojazd został zabezpieczony. W trakcie czynności funkcjonariusze ujawnili, że 22-latek posiada w swoim smartfonie zdjęcia elektronarzędzi oraz korespondencję, w której umawiał się na ich sprzedaż. Szybko się okazało, że przedmioty pochodziły z przestępstwa. Dzień po zatrzymaniu podejrzanego na komisariat Policji zgłosił się pokrzywdzony, który zgłosił ich kradzież z terenu budowy. Mężczyzna rozpoznał swoje rzeczy na zdjęciach.
Białostocczanin usłyszał zarzuty trzech kradzieży z włamaniem, do których się przyznał. Teraz o jego dalszym losie zadecyduje sąd, który może go skazać nawet na 10 lat więzienia. Póki co prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru.

rk

Powrót na górę strony