Aktualności

Informacja

Strona znajduje się w archiwum.

Cztery osoby aresztowane za fałszywe zgłoszenie kradzieży auta, jego autentyczną kradzież, oszustwo i fałszywe zeznania

Data publikacji 05.11.2021

Mimo wielowątkowości sprawy i przekonania sprawców, że uknuli plan doskonały, policjanci z mokotowskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu rozwikłali zagadkę przywłaszczenia rocznej toyoty z wypożyczalni, nieprawdziwego zgłoszenia o jej rzekomej kradzieży, fałszywych zeznań i oszustwa. Policjanci zatrzymali czterech podejrzanych. Na ich wnioski oraz mokotowskiego prokuratora, wszyscy zostali tymczasowo aresztowani. Współpracujący z mokotowskimi operacyjnymi policjanci z Ostrowi Mazowieckiej odnaleźli i zabezpieczyli szkielet zdemontowanej toyoty oraz zatrzymali 55-letniego, domorosłego mechanika, który na polecenie rozkręcał auto na części w swoim garażu. Mężczyzna został przesłuchany i zwolniony. Aresztowanej czwórce grożą kary do 8 lat więzienia.

Jak ustalili policjanci, 27-letni mieszkaniec Wołomina, zatrudniony doraźnie przez jedną z warszawskich firm, jako kierowca, 3 października br. około 15.00 pojawił się w jednej z mokotowskich wypożyczalni samochodów, w której wypożyczył toyotę CH-R z napędem hybrydowym. Mężczyzna twierdził, że chciał sobie pojeździć. Samochód został wynajęty do na dwa dni. Mężczyzna pojeździł nim po Warszawie, a następnie udał się do swojej miejscowości. Kiedy zbliżał się dzień oddania samochodu, przedłużył czas jego wypożyczenia na kolejną dobę, a później jeszcze o kolejną. W rezultacie miał go zwrócić 7 października br. około 20.00.

Tego samego dnia około 9.00 na skrzynkę mailową wypożyczalni przyszło powiadomienie z systemu GPS o krytycznym stanie akumulatora, kilka sekund później pojawił się komunikat, że praca rejestratora jest zasilana przez baterię, co wskazywało, że akumulator został odłączony. Po około 30 minutach przyszła kolejna wiadomość, że auto jest holowane bez załączonej stacyjki. System wskazywał, że samochód znajduje się na jednej z ulic w Ostrowi Mazowieckiej. Pracownica wykonała zatem telefon do wynajmującego, który oświadczył, że jest w pracy. Samochód pozostawił w Wołominie w pobliżu miejsca zamieszkania i kiedy rano wyjeżdżał, pojazd jeszcze tam stał. Kobieta poleciła mu zgłosić się na Policję celem zgłoszenia kradzieży samochodu. 27-latek stawił się w Komendzie Rejonowej Policji na warszawskim Mokotowie późnym wieczorem około 23.00, gdzie złożył obszerne zawiadomienie, podając wszystkie szczegóły.

W tym czasie pracownik wypożyczalni skontaktował się z policjantami z Ostrowi Mazowieckiej, zgłaszając, że GPS wskazuje, że skradziona toyota znajduje się na terenie jednej z tamtejszych posesji. Funkcjonariusze pojechali na miejsce i w przydomowym garażu odnaleźli nadwozie po zdemontowanym już samochodzie. Wstępnie ustalono, że sprawca prawdopodobnie użył urządzenia do zagłuszania sygnału nawigacji satelitarnej, zainstalowanej w aucie, próbując uniemożliwić jego lokalizację. Jak się okazało, nieudolnie.

Ostrowscy funkcjonariusze zabezpieczyli część skradzionego pojazdu, przeprowadzili jego oględziny i zatrzymali 55-latka do wyjaśnienia. Został on zwolniony następnego dnia, w związku z tym, że nie było dowodów wskazujących na jego udział w przestępstwie. Mężczyzna miał zostać poproszony o przysługę w demontażu samochodu przez swojego kuzyna. Nie miał jednak wiedzy, że samochód pochodzi z przestępstwa.

Kiedy mokotowscy operacyjni zaczęli analizować zebrane w tej sprawie informacje w postaci zeznań i własnych ustaleń, okazało się, że mają do czynienia z zawiadomieniem o niepopełnionym przestępstwie przez 27-latka, jego fałszywymi zeznaniami, oszustwem i autentyczną kradzieżą, której dopuścił się 32-latek ze swoim 28-letnim bratem. Kradzież umożliwił im wynajmujący toyotę z wypożyczalni, parkując ją w ustalonym miejscu i udostępniając kluczyki do auta jednemu z braci. Wszystko to było zrobione na zlecenie 44-letniego mężczyzny.
27-latek wypożyczył samochód na zlecenie 44-latka, który w kradzież i rozbiórkę samochodu na części zaangażował dwóch braci. Mężczyźni byli przekonani, że ułożyli plan doskonały. Nie przypuszczali, że policjanci tak szybko powiążą fakty i cała sprawa wyjdzie na jaw.

W trakcie prowadzonego postępowania pod nadzorem mokotowskiej prokuratury funkcjonariusze sukcesywnie zatrzymywali podejrzanych, układając wszystko w jedną całość.

Jako pierwszy został zatrzymany i aresztowany mężczyzna wynajmujący pojazd. Stało się to kilka godzin po fałszywym zawiadomieniu o przestępstwie. Miał na tym zarobić 1000 zł, ale w rezultacie się nie doczekał. Dzień później dołączył do niego młodszy z braci. W przeciągu kolejnych dwóch dni operacyjni zatrzymali 32-latka. Zlecający przestępstwo zauważył, że jego misterny plan się posypał i wszyscy zostali zatrzymani. Postanowił się ukryć. Zmieniał miejsca i kamuflował się do 28 października. Policjanci operacyjnie ustalili dokładnie, gdzie i o której godzinie będzie przebywał i zatrzymali go.

Mężczyźni po kolei byli dowożeni do prokuratury, gdzie stawiano im zarzuty. Zarówno policjanci, jak i prokurator wnioskowali o zastosowanie wobec wszystkich środków zapobiegawczych w postaci tymczasowych aresztów. Mokotowski sąd nie miał wątpliwości, że wnioski są zasadne i każdego z nich aresztował na 3 miesięcy. Teraz mężczyźni staną przed sądem. W zależności od rodzaju przestępstwa, jakie popełnili, grozi im od 5 do 8 lat więzienia.

podkom. Robert Koniuszy/ea

Powrót na górę strony