Podróbki sprzedawał jako oryginał - Aktualności - KRP II – Mokotów, Ursynów, Wilanów

Aktualności

Podróbki sprzedawał jako oryginał

Data publikacji 07.04.2021

Ursynowscy kryminalni, zatrzymali 55-letniego obywatela Włoch na lotnisku w Modlinie, tuż przed odlotem. Mężczyzna usłyszał zarzuty oszustwa, polegającego na tym, że zakupione przez siebie elektronarzędzia najniższej klasy, sprzedał jako markowy, profesjonalny sprzęt, po tak zwanej konkurencyjnej cenie. Nabywca pokuszony ceną wziął od ręki sprzęt wart 2600 zł. W trakcie pracy okazało się, że to tani bubel. Oszukany pokrzywdzony zawiadomił policjantów. Podejrzanemu grozi kara do 8 lat więzienia.

Przysłowie mówi, że „kto taniej kupuje, ten dwa razy traci”. Pokrzywdzony zachęcony atrakcyjną ceną nabył elektronarzędzia, będąc przekonanym, że są oryginalne. 55-latek namówił pokrzywdzonego na ich kupno. Mówił, że jest Włochem, który wykonywał na terenie Polski zleconą pracę i pozostały mu narzędzia, które chce sprzedać przed wyjazdem. Dlatego cena jest tak atrakcyjna. Do narzędzi dołączył certyfikaty potwierdzające ich markę i oryginalność. W takich okolicznościach trudno było uwierzyć, że oferta może być nieprawdziwa, a sprzęt nieoryginalny. Podejrzany sprawiał dobre wrażenie, przyjechał dobrym samochodem i nie wyglądał na oszustwa. Ponadto miał dokumenty potwierdzające autentyczność narzędzi.

Pokrzywdzony dobił transakcji i zapłacił za wszystko 2600 zł. W trakcie pierwszego użytkowania oraz bliższych oględzin sprzętu okazało się, że to podróbki, a certyfikaty są fikcyjne. Mężczyna poczuł się oszukany i powiadomił ursynowskich policjantów. W trakcie prowadzonego dochodzenia funkcjonariusze dowiedzieli się, kim jest podejrzany o oszustwo i że ma zamiar opuścić terytorium RP. Kiedy ustalili dokładną datę i miejsce planowanej przez niego podróży pojechali na lotnisko Modlin. Tam weszli w kontakt z funkcjonariuszami Straży Granicznej, którzy umożliwili im dotarcie do strefy odlotów. Podejrzy, stał w kolejce do samolotu.

Został wylegitymowany i zatrzymany, a następnie przewieziony do policyjnego aresztu. Po drodze przyznał się do przestępstwa i wyjaśnił, że był to jego jednorazowy wybryk. Teraz stanie przed sądem, który może go skazać nawet na 8 lat więzienia.

podkom. Robert Koniuszy/PŚ